ID: 2115
Data: 2008-09-01 22:39
Podpis: Przemysław Piwowarski
Rywalizacja z Poznaniem i Krakowem
Wrocław ponoć rywalizuje z Krakowem i Poznaniem, a przegrywa z… Lubinem. Niestety na polu sportowej infrastruktury poprzez nieudolność urzędników i powiązanych z nimi niekompetentnych spółek jesteśmy daleko w tyle. Na ostatnim meczu w drugiej lidze gościliśmy na stadionie Lecha w Poznaniu. Wielu z nas jest również częstymi gośćmi na meczach krakowskiej Wisły. Nasi urzędnicy też wiele podróżują, zwłaszcza za granicę, ale widać, że te "wycieczki" są bardziej turystyczne niż merytoryczne. Piękne trybuny za bramkami w stolicach Wielkopolski i Małopolski, czy nawet przykład budowy z niedalekiego Lubina, w porównaniu do naszych za bramkowych "trybunek koncertowo-cyrkowych" przynoszą miastu i klubowi nic więcej jak wstyd. Przypomnijmy, że przed wojną Kraków i Poznań razem wzięte w porównaniu do Wrocławia były bardzo prowincjonalnymi miastami.
"Nowe" na starych komunistycznych fundamentach
Po wymianie chyba najdroższego płotu na świecie i zamontowaniu jupiterów "fachowcy" wzięli się za "remont" trybun. Przez ostatnie lata pojawiało się wiele ładnych projektów, a także spekulacji prasowych na temat stadionu przy Oporowskiej. Niestety "wrocławska myśl techniczna" specjalistów od remontu Oporowskiej spowodowała, że te marzenia legły w gruzach. Po dostawieniu "trybunek koncertowo-cyrkowych" wzięto się za trybunę krytą. Pierwsze zapewnienia były jeszcze trochę optymistyczne, bo zakładały likwidacje wału ziemnego i postawienie trybuny od nowa. Niestety "nasi specjaliści" wykazali się po raz kolejny swoimi kompetencjami i "remont" tej trybuny zakończył się wymianą siedzisk i pomniejszeniem jej pojemności. Przyszła pora na remont trybuny odkrytej. Po raz kolejny były zapowiedzi jej zadaszenia i po raz kolejny skończyło się na zapowiedziach i zmniejszeniem jej pojemności oraz wymianą krzesełek.
Efekt "remontu"
Jaki jest efekt remontu stadionu za kilkadziesiąt milionów złotych za nasze pieniądze? Wymiana siedzisk (które i tak niedługo pod wpływem warunków atmosferycznych znowu wypłowieją i będą brudne, bo trybuna jest ciągle odkryta) i pomniejszenie pojemności stadionu co się wiąże z podniesieniem cen biletów, które nam właśnie "zafundował" klub.
Obalenie mitu wygodnej wymówki
Nie mogę już słuchać tych "specjalistów", którzy ciągle powtarzają, że na Oporowskiej już nie opłaca się nic robić, bo będzie stadion na Maślicach na 44 tysiące widzów. Po pierwsze, na Maślicach rosną jeszcze krzaki i chwasty. Po drugie, to będzie stadion komercyjny i będą się na nim odbywać imprezy, które mają przynieść określony zysk. Śląsk tam będzie grał co najwyżej kilka meczów w sezonie, chyba, że daleko będzie zachodził w europejskich pucharach. W lidze to będą mecze z Lechem, Wisłą, Legią i może, jeśli klub się odbuduje, z Widzewem. Czy wyobrażacie sobie 44 tysiące widzów na meczach z takimi markami jak Odra Wodzisław czy GKS Bełchatów? Na tym stadionie będzie grała czasem kadra, czasem jakiś wielki koncert i czasem jakieś ważniejsze mecze Śląska. Drużyna WKS-u będzie większość swoich meczów ligowych grała na Oporowskiej i tutaj powinien być funkcjonalny stadion na 15-18 tysięcy kibiców.
Przykład kielecki oraz czeski, czyli nasze potrzeby na Oporowskiej
Niedawno na bilbordach, które reklamowały Kielce we Wrocławiu, wszyscy wrocławianie mogli "podziwiać" stadion w stolicy Świętokrzyskiej. W Kielcach wybudowano od podstaw stadion z żelbetonowej konstrukcji, który był stosunkowo nie drogi i kosztował tyle samo, co będzie kosztowała cała "modernizacja" Oporowskiej. To stadion, który nie ma w sobie nic nadzwyczajnego. W Polsce uchodzi za jeden z najnowocześniejszych, a w Europie Zachodniej takie stadioniki służą dużym klubom jako boiska treningowe. Trybuny dookoła murawy i cały zadaszony. Pojemność ok. 18 tysięcy w zupełności wystarcza. W Czechach buduje się jeszcze taniej. Tam trybuny też są dookoła murawy, a stadiony są zadaszone nawet w małych miasteczkach. Jak kraj, w którym przemiany społeczne zaczęły się w tym samym czasie jak w Polsce poradził sobie w tym temacie? Trybuny na wielu stadionach są żelbetonowe i zadaszone, oparte na stalowej konstrukcji. Co prawda z zewnątrz nie zawsze wygląda to estetycznie, ale wewnątrz wygląda to bardzo dobrze, a zadaszone trybuny i zamknięte dookoła murawy sprawiają świetne wrażenie i tworzą dobrą akustykę. Takie rozwiązanie nie zamyka również drogi w przyszłości kolejnemu etapowi modernizacji stadionu z zewnątrz i zabudowy pustych przestrzeni pod trybunami. U nas wały ziemne to wykluczają…
Osobny przykład lubiński
Zagłębie Lubin to klub, którego można nie lubić z wielu powodów, ale organizacyjnie to tylko można się uczyć. Nie będę pisał o piłkarzach, trenerach i zdolnym prezesie, tylko o pewnych standardach, których wypracowanie u nas zajmie jeszcze sporo czasu. Skupię się tylko na stadionie. Kiedy we Wrocławiu zwołuje się kolejne konferencje prasowe, pokazuje projekty, wymienia się półtora roku płot na Oporowskiej, czy buduje się od dwóch lat boisko treningowe od ulicy Kruczej, to w Lubinie rośnie jak na drożdżach nowoczesny stadion typowo piłkarski. Cały zadaszony, trybuny blisko i dookoła boiska. O pojemności 16 tysięcy kibiców. O nim nie mówią w ogóle, oni go budują. Budowa była tak zaplanowała, że piłkarze Zagłębia tylko rundę jesienną zagrają na stadionie w Polkowicach! Porównajcie sobie tą sytuacje do naszej. Po prostu ręce opadają. Taki stadion właśnie potrzebny jest nam, tutaj we Wrocławiu na Oporowskiej.
Mecz Polska - Słowenia, czyli wstyd dla Wrocławia
Dużymi krokami zbliża się mecz eliminacji Mistrzostw Świata. Marzyłem kiedyś, aby we Wrocławiu taki mecz się odbył. Jednak teraz byłem temu przeciwny. Taki mecz miałby się odbyć na Oporowskiej gdzie pomieści się tylko 8.500 widzów? Dlaczego święto piłkarskie ograniczać dla tak niewielu osób. Przez "olbrzymią" pojemność "stadionu" na Oporowskiej bilety na odkrytą będą kosztowały 150 zł. Ten wydatek przekreśla możliwość obejrzenia meczu dla wielu kibiców. W prawdzie organizator rzucił tańszą pulę biletów dla kibiców drugiej kategorii za bramkami na "trybunkach koncertowo-cyrkowych", ale Ci mieli możliwość obejrzenia sobie na takiej trybunie meczów Mistrzostw Europy na Placu Solnym za darmo, więc nie wiadomo, czy będą chcieli płacić grube pieniądze, aby obejrzeć mecz w takich warunkach, a co dopiero jak będzie im coś padało na głowy…
Najgorsze jest to, że kibice, którzy przyjadą do stolicy całego Śląska i wydadzą na to grube pieniądze mogą po swoich wrażeniach ze "zmodernizowanego" stadionu więcej tu nie przyjechać. Trybuny na wałach ziemnych oraz koncertowo-cyrkowe, nie zadaszone (być może nowe siedziska zdążą już wypłowieć i przyjąć zabarwienie liści spadających z drzew, które rosną u podstaw trybun) i do tego atmosfera żużlowo-małyszowa tego spotkania (spowodowana cenami biletów) da niezbyt miłe wrażenia fanom piłki nożnej, którzy przyjadą na ten mecz.
Podsumowanie
Modernizacja Oporowskiej to wielka porażka. Miliony publicznych pieniędzy poszły i idą w błoto. Nie ma jasnej koncepcji realizacji całego projektu. Skupiono się na wielu etapach oddzielnie, nie biorąc pod uwagę, że to wszystko ma tworzyć spójną całość. Dziś wygląda to jak wygląda. Oporowska przypomina nie stadion, a wielką klatkę w której jak w Big Brotherze zamknięci są kibice, a Wielki Bratem jest policja, która dzięki swoim wpływom zbudowała sobie własny cyrk na którym nieźle zarabia ustalając meczami podwyższonego ryzyka nawet mecze pomiędzy drużynami, których kibice lubią się od wielu lat.
Jedyna szansa
Istnieje jeszcze możliwość naprawienia częściowo popełnionych błędów przy modernizacji stadionu. Można by było zamiast trybun za bramkami postawić kryte, oparte na żelbetonowej konstrukcji pod którymi znajdowałyby się funkcjonalne pomieszczenia. Od strony gości mógłby się znajdować sprzęt potrzebny drużynie do treningów na powstającym boisku treningowym od strony Kruczej, a od strony Oporowskiej pomieszczenia służące jako sklepik z pamiątkami czy punkt gastronomiczny. Możliwości jest wiele, wystarczy odrobina wyobraźni. Dodatkowo trybunę odkrytą trzeba zadaszyć! Działacze mówią, że chcą, aby na Oporowską chodziły całe rodziny i wyższe warstwy społeczne Wrocławia. Myślicie, że oni przyjdą na stadion jak będzie im kapać na głowę i nie będą mogli usiąść, bo siedziska pokryje brud albo po prostu będą mokre? Brak wyobraźni i podstawowych jasnych reguł, które w Europie Zachodniej od dziesięcioleci są standardami powoduje, że stajemy się świadkami fundowanej nam prowizorki za grube pieniądze z naszych kieszeni.
Piwko