ID: 3351
Data: 2009-06-15 18:57
Podpis: Tomek Kwaśniak
Poniedziałkowy Przegląd Sportowy opublikował wypowiedź trenera Ryszarda Tarasiewicza, w której stwierdza on, że zrezygnował ze ściągnięcia z Rosenborga Trondheim do Śląska Wrocław czarnoskórego napastnika Didiera Konana Ya, z obawy przed rasistowskimi zachowaniami na trybunach.
- Mieliśmy już takie nieprzyjemności, kiedy w drugiej lidze w naszej drużynie był Nigeryjczyk Beniamin Imeh. Dyskomfort odczuwał zarówno sam zawodnik, jak i cały zespół. Nie chcę ponownie ryzykować ludzkiej krzywdy. Na zachodzie dawno zrozumieli pewne rzeczy, na stadionie Lecha, Legii i Wisły też, a u nas dalej jest problem. Mógłbym ściągnąć piłkarzy ze szkółki Lens, ale wielu z nich to kolorowi. Jeśli cokolwiek im zrobią we Wrocławiu, to mnie będzie wstyd - powiedział trener Śląska.
Takie słowa wywołały nieprzeciętne emocje wśród wielu kibiców WKS-u. Nagle trener i jednocześnie ikona klubu stwierdza, że nie może wzmocnić składu wybranymi przez siebie piłkarzami, a winę za to ponoszą fani.
Ryszard Tarasiewicz odwołuje się do przykładu Beniamina Imeha, który wielokrotnie był wyzywany przez kibiców podczas meczów. Jednak Imeh naraził się kibicom nie za kolor skóry, ale przede wszystkim za swoją postawę zarówno na boisku, jak i po za nim. Podczas meczów raził nieskutecznością, za to dobrze znany był z aktywnego życia towarzyskiego. Wobec tego, frustracja fanów wydawała się być nieco uzasadniona.
Wśród kibiców postała nawet przyśpiewka: "Imeh gamoniu, jeździłeś kiedyś na słoniu". Według nich, piłkarz, przyjeżdżając do Polski, dostał szansę na rozwój, a grając z herbem Śląska na piersi powinien pozostawić zdrowie na boisku i tym samym spłacać kredyt. - Jeżeli w Śląsku mają grać obcokrajowcy, to powinni być przynajmniej o klasę lepsi od naszych piłkarzy - często podkreślają fani. Ponadto, Imeh był człowiekiem konfliktowym, co w nieoficjalnych rozmowach przyznawali inni zawodnicy ówczesnej drużyny. Głośnym echem odbił się również incydent, do którego doszło w autokarze podczas powrotu z meczu ligowego. Wówczas Imeh niemal pobił kolegę z drużyny, który zwrócił mu uwagę, że wykazuje za mało zaangażowania w grę.
Wielu fanów pamięta też dobrze historię związaną z innym czarnoskórym piłkarzem - Frankiem Egharevbą, który zasłynął tym, że biegał z nożem za Tomaszem Rudolfem, swoim kolegą z drużyny. Tym, być może, można tłumaczyć incydentalne ataki na Imeha, mające podtekst rasowy.
Jednak ostatnio wiele się zmieniło także pod względem organizacji ruchu kibicowskiego przy Oporowskiej. Powstałe w październiku 2008 stowarzyszenie "Wielki Śląsk" czynnie współpracuje z władzami klubu z Oporowskiej, dbając o poprawę dopingu i dobry wizerunek kibiców, którzy odtąd sami zaczęli dbać o bezpieczeństwo na trybunie odkrytej. Wobec tych zmian, aż ciężko sobie wyobrazić, by fani zaprzepaścili osiągnięte z klubem porozumienie, wykrzykując rasistowskie hasła.
- Wystarczy spojrzeć na najlepsze kluby, które dobierają piłkarzy pod względem umiejętności, a nie pochodzenia czy koloru skóry. Ja bym chciał Wielkiego Śląska walczącego na europejskich arenach, a nie zmarginalizowanego klubiku jeżdżącego po pastwiskach w Czarnowąsach. W Poznaniu, Warszawie i Krakowie, czyli w miastach, z których zespoły walczą o najwyższe cele, kibice to rozumieją, więc myślę, że skoro też chcemy walczyć o najwyższe laury, i u nas nie będzie z tym problemu - mówi prezes Wielkiego Śląska, Przemysław Piwowarski. - Trzeba jednak pilnować, żeby ci obcokrajowcy, którzy do Śląska przychodzą, nie szukali spokojnego przyczółka na starość i zajmowali miejsca naszym młodym piłkarzom, tylko byli wartościowymi zawodnikami z motywacją do gry o najwyższe cele - dodaje.
Z pewnością więc, w pewnej części kibiców WKS-u istnieje bariera w stosunku do czarnoskórych piłkarzy, jednak jest ona na tyle bezpodstawna, że łatwa do przełamania. Lecz nie złamie się ona, jeśli trener z obawy przed rasizmem, będzie rezygnował ze sprowadzania zawodników. Jeśli taki piłkarz będzie wzmocnieniem składu, spełniając jednocześnie założenia szkoleniowca, a przy okazji będzie na boisku zostawiał serce, to kibice nie mają prawa powiedzieć na niego złego słowa.